Legolas
GotLink.pl KartkiKolędy
Pluszak - Składnica Myśli, wierszy, cytatów, zdjęć ,muzyki
Obrazki
Darmowy katalog stron o turystyce z linkami bezpośrednimi.
bardziej więc spieszmy - rzekł Eomer. - Musimy przebić się impetem przez nieprzyjaciół, jeśli już są między nami a warownią. W Helmowym Jarze są pieczary, w których setki ludzi mogą przyczaić się w zasadzce, a stamtąd są tajemne przejścia w góry. - Nie należy ufać tajemnym drogom - powiedział król. -
podeprzeć i wzmocnić bramę głazami i belkami. Chodźmy! Odwrócili się i pobiegli. W tej samej chwili kilkunastu orków, którzy przyczaili się pośród trupów, nagle zerwało się na nogi i milczkiem, chyłkiem puściło się za rycerzami w pogoń. Dwaj rzucili się na ziemię zahaczając znienacka nogi Eomera; padł i w okamgnieniu nakryli
ogromne kamienie ułożone tak, że nigdzie w spojeniach nie dawały oparcia stopom, u szczytu zaś tworzyły przewieszkę nad zawrotną przepaścią. Gimli stał oparty o przedpiersie muru. Legolas siedział wyżej, na parapecie, z łukiem gotowym do strzału, z oczyma wpatrzonymi w ciemność. - To już wolę - powiedział krasnolud przytupując na kamieniach. -
trupów, rannych i pogruchotanego drewna piętrzył się jak ławica żwiru na morskim brzegu po burzy. Straszliwe te zaspy rosły coraz wyżej i wciąż przybywało napastników. Znużenie ogarnęło obrońców. Zużyli już wszystkie strzały, kołczany mieli puste, miecze wyszczerbione, tarcze spękane. Trzykroć Aragorn i Eomer podrywali ich do boju, trzykroć Anduril rozpłomieniał się
Saruman od dawna miał szpiegów w tym kraju. W każdym jednak razie długo można bronić się w warowni. Naprzód! Aragorn i Legolas jechali teraz razem z Eomerem w przedniej straży. Posuwali się wśród nocy wciąż na południe, lecz coraz wolniej, w miarę jak ciemności gęstniały, a droga wspinała się coraz wyżej
Saruman od dawna miał szpiegów w tym kraju. W każdym jednak razie długo można bronić się w warowni. Naprzód! Aragorn i Legolas jechali teraz razem z Eomerem w przedniej straży. Posuwali się wśród nocy wciąż na południe, lecz coraz wolniej, w miarę jak ciemności gęstniały, a droga wspinała się coraz wyżej
umie powiedzieć, co się stało z Erkenbrandem. Zanim dotrze do Helmowych Wrót, pewnie go orkowie dopadną, jeżeli już wcześniej nie poległ. - Czy nikt nie widział Gandalfa? - spytał Theoden. - Owszem. Wielu ludzi widziało starca w bieli, który konno rwał jak wicher przez step. Niektórzy myślą, że to Saruman. Powiadają, że
miejscach pękły. - Nie możemy jednak zostać tu poza murami, żeby ich bronić - powiedział Eomer. - Patrz! - Wskazał groblę. Tłum orków i dzikich ludzi już gromadził się znowu na drugim brzegu potoku. Gwizdnęły strzały i kilka z nich upadło na kamienie wokół rycerzy. - Chodźmy stąd! Trzeba od wnętrza