Władca

Legolas

GotLink.pl bramka sms plus
Kartki świąteczne
Blogi
Prezenty świąteczne
Katalog Stron

dopiero wyskoczyli z ukrycia. Część bandy wdarła się w głąb Jaru, gdzie były spędzone konie, i rzuciła się na pilnujących stadniny koniuchów. Jednym susem Gimli skoczył w dół i dziki okrzyk: "Khazad! Khazad!" echem odbił się wśród skał. Topór miał tam wkrótce dość roboty. - Hej! Hej! - krzyknął Gimli. - Orkowie

północy. Chmury poszarpane płynęły szybko, spośród nich wyjrzały już gwiazdy. nad wzgórzami od strony Zielonej Roztoki pokazał się księżyc i lśnił żółty na zmytym przez burzę niebie. - Zjawiliśmy sie w samą porę - rzekł Aragorn przyglądając się bramie. Ogromne zawiasy i żelazne zasuwy były poskręcane i wygięte, belki w wielu

biegli wojownicy z Zachodniej Bruzdy. Natarli z furią i tak niespodzianie, że orkowie załamali się pod ich naporem. Zepchnięci i osaczeni w najciaśniejszym kącie Jaru napastnicy ginęli od mieczy lub z wrzaskiem umykali w boczne przesmyki, gdzie czekała ich śmierć z rąk straży, strzegących tajemnych pieczar. - Dwudziesty pierwszy! - zawołał Gimli

wojowników mogło w szeregu zmieścić się na jego szczycie, osłoniętym parapetem, zza którego najroślejszym nawet mężom głowa tylko wystawała. Tu i ówdzie między kamieniami ziały wąskie szpary strzelnicze. Z zewnętrznego dziedzińca Rogatego Grodu, a także z tyłu, z Jaru, prowadziły tutaj schody, lecz od czoła mur był całkiem gładki, a

w porę na miejscu? - Poszedłem za wami, żeby rozczmuchać się ze snu - odparł Gimli - ale kiedy zobaczyłem dzikusów z gór, wydali mi się za wielcy dla mnie, więc przysiadłem na kamieniu i przyglądałem się robocie waszych mieczy. - Nie wiem, jak ci odpłacę - rzekł Eomer. - Trafi się może

Saruman od dawna miał szpiegów w tym kraju. W każdym jednak razie długo można bronić się w warowni. Naprzód! Aragorn i Legolas jechali teraz razem z Eomerem w przedniej straży. Posuwali się wśród nocy wciąż na południe, lecz coraz wolniej, w miarę jak ciemności gęstniały, a droga wspinała się coraz wyżej

umie powiedzieć, co się stało z Erkenbrandem. Zanim dotrze do Helmowych Wrót, pewnie go orkowie dopadną, jeżeli już wcześniej nie poległ. - Czy nikt nie widział Gandalfa? - spytał Theoden. - Owszem. Wielu ludzi widziało starca w bieli, który konno rwał jak wicher przez step. Niektórzy myślą, że to Saruman. Powiadają, że

miejscach pękły. - Nie możemy jednak zostać tu poza murami, żeby ich bronić - powiedział Eomer. - Patrz! - Wskazał groblę. Tłum orków i dzikich ludzi już gromadził się znowu na drugim brzegu potoku. Gwizdnęły strzały i kilka z nich upadło na kamienie wokół rycerzy. - Chodźmy stąd! Trzeba od wnętrza