Władca

Legolas

GotLink.pl Sennik OnLine
blog
darmowa bramka sms
sms plus
Wierszyki

opatrzone hakami zarzucali na parapet tak szybko, że obrońcy nie mogli nadążyć z odcinaniem ich, setki wysokich drabin przystawiano jednocześnie do muru. Wiele z nich strącono, lecz na miejsce każdej, która runęła strzaskana, wyrastała nowa, orkowie zaś wspinali się zwinnie jak małpy z ciemnych lasów południa. U stóp muru zwał

go swymi ciałami. Lecz nagle drobna, ciemna figurka wyskoczyła z cienia, gdzie kryła się nie dostrzeżona przez nikogo, i rozległ się gardłowy okrzyk: "Baruk Khazad! Khazad ai-menu!" Śmignął w powietrzu toporek. Potoczyły się dwie orkowe głowy. Reszta napastników pierzchła. Eomer dźwigał się już z ziemi, kiedy Aragorn, zawróciwszy, biegł mu

miejscach pękły. - Nie możemy jednak zostać tu poza murami, żeby ich bronić - powiedział Eomer. - Patrz! - Wskazał groblę. Tłum orków i dzikich ludzi już gromadził się znowu na drugim brzegu potoku. Gwizdnęły strzały i kilka z nich upadło na kamienie wokół rycerzy. - Chodźmy stąd! Trzeba od wnętrza

falistym terenem do podnóży gór. Większych sił nieprzyjacielskich nie spotkali na szlaku. Parę razy co prawda dostrzegli wałęsające się mniejsze bandy orków, którzy jednak umykali na widok Rohirrimów tak, że nie udało się żadnego dosięgnąć ani wziąć języka. - Obawiam się - rzekł Eomer - że wiadomość o pochodzie króla na

falistym terenem do podnóży gór. Większych sił nieprzyjacielskich nie spotkali na szlaku. Parę razy co prawda dostrzegli wałęsające się mniejsze bandy orków, którzy jednak umykali na widok Rohirrimów tak, że nie udało się żadnego dosięgnąć ani wziąć języka. - Obawiam się - rzekł Eomer - że wiadomość o pochodzie króla na

wszystko, co znajdą w dolinie. - Jeżeli się połakomią na nasze mienie przechowywane za Helmowymi Wrotami, drogo za nie zapłacą - odparł Gamling. Król ze swoim oddziałem pojechał dalej. Przed groblą, wzniesioną nad potokiem, zsiedli z koni. Długą kolumną, gęsiego, przeprowadzili wierzchowce i weszli w bramę Rogatego Grodu. Tu również powitano ich

padali na miejscu trupem albo walili się z urwiska w dół, w kamienne koryto potoku. Łucznicy orków chwilę jeszcze strzelali na oślep, potem uciekli także. Eomer i Aragorn na moment zatrzymali się pod bramą. Grzmot huczał teraz gdzieś bardzo daleko. Błyskawice jeszcze migotały nad odległymi górami południa. Przenikliwy wiatr dął od

podeprzeć i wzmocnić bramę głazami i belkami. Chodźmy! Odwrócili się i pobiegli. W tej samej chwili kilkunastu orków, którzy przyczaili się pośród trupów, nagle zerwało się na nogi i milczkiem, chyłkiem puściło się za rycerzami w pogoń. Dwaj rzucili się na ziemię zahaczając znienacka nogi Eomera; padł i w okamgnieniu nakryli