Legolas
GotLink.pl tuning tuningtani hosting
orange sms
Wigilia
bramka sms
się bitwy w otwartym polu, a nie oblężenia. - W jaskiniach Jaru schroniła się moc ludu z Zachodniej Bruzdy, starców, dzieci i kobiet - odrzekł Gamling. - Ale zgromadziliśmy także sporo żywności; jest nawet bydło i pasza dla niego. - To się dobrze stało - powiedział Theoden. - orkowie palą i grabią
Wierzę ci - odparł Legolas. - No, cóż, jesteś krasnoludem, a to plemię dziwaków. Mnie się ta okolica wcale nie podoba, a pewnie za dnia także nie wyda mi się piękniejsza. Ale dodajesz mi otuchy, Gimli, i cieszę się, że stoisz przy mnie na swoich krzepkich nogach, ze swoim ostrym
teraz jednak muszę poszukać strzał, bo kołczan mam pusty. Myślę, że położyłem co najmniej dwudziestu. Ale to ledwie kilka listków, a został cały las! Niebo rozwidniało się szybko, a zachodzący księżyc świecił jasno. Lecz światło niosło z sobą niewiele nadziei dla rycerzy Rohanu. Szeregi nieprzyjaciół nie zmalały, przeciwnie, urosły, od doliny
Saruman od dawna miał szpiegów w tym kraju. W każdym jednak razie długo można bronić się w warowni. Naprzód! Aragorn i Legolas jechali teraz razem z Eomerem w przedniej straży. Posuwali się wśród nocy wciąż na południe, lecz coraz wolniej, w miarę jak ciemności gęstniały, a droga wspinała się coraz wyżej
rozumiejąc groźbę wojny, doświadczony ten wojownik naprawił skruszałe mury i umocnił twierdzę. Jeźdźcy byli w niższej części doliny i jeszcze nie dotarli do Zielonej Roztoki, kiedy zwiadowcy, wysłani naprzód, zaalarmowali oddział krzykiem i graniem rogu. Z ciemności świsnęły strzały. Jeden ze zwiadowców wrócił galopem z wieścią, że wilkołaki buszują po dolinie
wszystko, co znajdą w dolinie. - Jeżeli się połakomią na nasze mienie przechowywane za Helmowymi Wrotami, drogo za nie zapłacą - odparł Gamling. Król ze swoim oddziałem pojechał dalej. Przed groblą, wzniesioną nad potokiem, zsiedli z koni. Długą kolumną, gęsiego, przeprowadzili wierzchowce i weszli w bramę Rogatego Grodu. Tu również powitano ich
padali na miejscu trupem albo walili się z urwiska w dół, w kamienne koryto potoku. Łucznicy orków chwilę jeszcze strzelali na oślep, potem uciekli także. Eomer i Aragorn na moment zatrzymali się pod bramą. Grzmot huczał teraz gdzieś bardzo daleko. Błyskawice jeszcze migotały nad odległymi górami południa. Przenikliwy wiatr dął od
podeprzeć i wzmocnić bramę głazami i belkami. Chodźmy! Odwrócili się i pobiegli. W tej samej chwili kilkunastu orków, którzy przyczaili się pośród trupów, nagle zerwało się na nogi i milczkiem, chyłkiem puściło się za rycerzami w pogoń. Dwaj rzucili się na ziemię zahaczając znienacka nogi Eomera; padł i w okamgnieniu nakryli