Legolas
GotLink.pl Znaczenie snówwynajem autokarów
bramka sms
darmowa bramka sms orange
thc
go swymi ciałami. Lecz nagle drobna, ciemna figurka wyskoczyła z cienia, gdzie kryła się nie dostrzeżona przez nikogo, i rozległ się gardłowy okrzyk: "Baruk Khazad! Khazad ai-menu!" Śmignął w powietrzu toporek. Potoczyły się dwie orkowe głowy. Reszta napastników pierzchła. Eomer dźwigał się już z ziemi, kiedy Aragorn, zawróciwszy, biegł mu
za murem! Hej! Bywaj, Legolasie! Starczy ich tutaj dla nas obu. Khazad ai-menu! Na głos krasnoluda, wzbjający się ponad zgiełk bitwy, stary Gamling spojrzał z baszty Rogatego Grodu. - Orkowie w Jarze! - krzyknął. - Helm! Helm! Naprzód, plemię Helma! I z tym okrzykiem pędził po schodach ze skały, a za nim
osiedli. Nieszczęsny mój lud! - A my nie możemy po nocy spaść jak burza z góry na tę bandę! - rzekł Aragorn. - Boli mnie, że musimy przed nimi uchodzić. - Nie będziemy potrzebowali uchodzić daleko - odparł Eomer. - Helmowy Szaniec już blisko, stara fosa i wały przecinają w poprzek dolinę,
bardziej więc spieszmy - rzekł Eomer. - Musimy przebić się impetem przez nieprzyjaciół, jeśli już są między nami a warownią. W Helmowym Jarze są pieczary, w których setki ludzi mogą przyczaić się w zasadzce, a stamtąd są tajemne przejścia w góry. - Nie należy ufać tajemnym drogom - powiedział król. -
ogromne kamienie ułożone tak, że nigdzie w spojeniach nie dawały oparcia stopom, u szczytu zaś tworzyły przewieszkę nad zawrotną przepaścią. Gimli stał oparty o przedpiersie muru. Legolas siedział wyżej, na parapecie, z łukiem gotowym do strzału, z oczyma wpatrzonymi w ciemność. - To już wolę - powiedział krasnolud przytupując na kamieniach. -
Saruman od dawna miał szpiegów w tym kraju. W każdym jednak razie długo można bronić się w warowni. Naprzód! Aragorn i Legolas jechali teraz razem z Eomerem w przedniej straży. Posuwali się wśród nocy wciąż na południe, lecz coraz wolniej, w miarę jak ciemności gęstniały, a droga wspinała się coraz wyżej
umie powiedzieć, co się stało z Erkenbrandem. Zanim dotrze do Helmowych Wrót, pewnie go orkowie dopadną, jeżeli już wcześniej nie poległ. - Czy nikt nie widział Gandalfa? - spytał Theoden. - Owszem. Wielu ludzi widziało starca w bieli, który konno rwał jak wicher przez step. Niektórzy myślą, że to Saruman. Powiadają, że
miejscach pękły. - Nie możemy jednak zostać tu poza murami, żeby ich bronić - powiedział Eomer. - Patrz! - Wskazał groblę. Tłum orków i dzikich ludzi już gromadził się znowu na drugim brzegu potoku. Gwizdnęły strzały i kilka z nich upadło na kamienie wokół rycerzy. - Chodźmy stąd! Trzeba od wnętrza