Legolas
GotLink.pl BlogWspomnienia
bramka do orange
Ulubione
świetny i darmowy katalog z pagerank czekamy na Twoje strony, dodaj je
ogromne kamienie ułożone tak, że nigdzie w spojeniach nie dawały oparcia stopom, u szczytu zaś tworzyły przewieszkę nad zawrotną przepaścią. Gimli stał oparty o przedpiersie muru. Legolas siedział wyżej, na parapecie, z łukiem gotowym do strzału, z oczyma wpatrzonymi w ciemność. - To już wolę - powiedział krasnolud przytupując na kamieniach. -
bardziej więc spieszmy - rzekł Eomer. - Musimy przebić się impetem przez nieprzyjaciół, jeśli już są między nami a warownią. W Helmowym Jarze są pieczary, w których setki ludzi mogą przyczaić się w zasadzce, a stamtąd są tajemne przejścia w góry. - Nie należy ufać tajemnym drogom - powiedział król. -
padali na miejscu trupem albo walili się z urwiska w dół, w kamienne koryto potoku. Łucznicy orków chwilę jeszcze strzelali na oślep, potem uciekli także. Eomer i Aragorn na moment zatrzymali się pod bramą. Grzmot huczał teraz gdzieś bardzo daleko. Błyskawice jeszcze migotały nad odległymi górami południa. Przenikliwy wiatr dął od
ogromne kamienie ułożone tak, że nigdzie w spojeniach nie dawały oparcia stopom, u szczytu zaś tworzyły przewieszkę nad zawrotną przepaścią. Gimli stał oparty o przedpiersie muru. Legolas siedział wyżej, na parapecie, z łukiem gotowym do strzału, z oczyma wpatrzonymi w ciemność. - To już wolę - powiedział krasnolud przytupując na kamieniach. -
w desperackim natarciu, trzykroć odparto nieprzyjaciół od muru. Nagle z głębi Jaru buchnął wrzask. Orkowie jak szczury wpełzli przez przepust, którym pod murem spływał potok. Zgromadzeni w cieniu urwisk czekali na chwilę, gdy walka pod szczytem muru rozgorzała najbardziej i gdy tam skupiła się cała czujność i wszystkie siły obrony. Wtedy
trupów, rannych i pogruchotanego drewna piętrzył się jak ławica żwiru na morskim brzegu po burzy. Straszliwe te zaspy rosły coraz wyżej i wciąż przybywało napastników. Znużenie ogarnęło obrońców. Zużyli już wszystkie strzały, kołczany mieli puste, miecze wyszczerbione, tarcze spękane. Trzykroć Aragorn i Eomer podrywali ich do boju, trzykroć Anduril rozpłomieniał się
umie powiedzieć, co się stało z Erkenbrandem. Zanim dotrze do Helmowych Wrót, pewnie go orkowie dopadną, jeżeli już wcześniej nie poległ. - Czy nikt nie widział Gandalfa? - spytał Theoden. - Owszem. Wielu ludzi widziało starca w bieli, który konno rwał jak wicher przez step. Niektórzy myślą, że to Saruman. Powiadają, że